piątek, 9 października 2015

Help me~ Zapowiedź

Jestem zwyczajną dziewczyną mieszkającą w Seulu od 13 roku życia. Przeprowadziliśmy się z Polski do Korei tylko dlatego, że mój ojciec to Koreańczyk i awans. Miałam bodajże 13 lat kiedy się przeprowadziliśmy. W szkole radziłam sobie dobrze. Nigdy nie byłam złą uczennicą. Mam grupę przyjaciół, dzięki którym zaczęłam się częściej uśmiechać. W Polsce nigdy nie byłam akceptowana przez otoczenie. Dlaczego? Sama nie wiem. Byłam dręczona przez okrągłe 7 lat. Dla ludzi byłam niczym. Jedynie co to byłam dla nich zabawką do wyżywania się i wyśmiewania. Prawie codziennie wracałam z jakimś siniakiem lub inną raną do domu. To jest naprawdę straszne, jacy ludzie potrafią być okropni. Przez to wszystko zawsze byłam zamkniętą w sobie dziewczyną. Na samą wiadomość od taty, że mamy się przeprowadzać ucieszyłam się bardzo. Wreszcie uwolniłam się od tego piekła na jakiś czas.. Mam na imię Alice miło mi Cię poznać~ Chcesz usłyszeć resztę mojej historii?

Imię i nazwisko: Park Alice
Dla przyjaciół: Brak
Wiek: 18

Imię i nazwisko: Min Yoongi
Dla przyjaciół: Suga
Wiek: 19

Imię i nazwisko: Park Jimin
Dla przyjaciół: Jiminnie
Wiek: 18

Imię i nazwisko: Jung Hoseok
Dla przyjaciół: J-Hope, Hobi
Wiek: 19

Imię i nazwisko: Kim Taehyung
Dla przyjaciół: V, TaeTae
Wiek: 18

Imię i nazwisko: Jeon Jeongguk
Dla przyjaciół: Kookie, Jungkookie
Wiek: 18


Imię i nazwisko: Bae Soo Ji
Dla przyjaciół: Suzy
Wiek: 18

Imię i nazwisko : Do Kyungsoo
Dla przyjaciół: D.O
Wiek: 18

I inni....

~

Witam!
Oto zapowiedź do nowego opowiadania. Mam nadzieję, że trochę was zaciekawiło i że ktoś będzie to czytał. XD Tak ogólnie będzie więcej osób brało w tym ff udział np. S.Coups, Woozi, Vernon (Seventeen), Ale to dopiero po kilku rozdziałach. Nie wiem ile to opowiadanie będzie miało rozdziałów jeszcze się zobaczy. Na razie jest liczba nieokreślona. :) Opowiadanie pojawi się prawdopodobniej w niedziele lub poniedziałek. Jeszcze raz przepraszam, że nie będę kontynuować opowiadania z Zelo. :( To na tyle.
Do następnego~
~Werkuu

czwartek, 8 października 2015

Powracam~

Witam was!
To ja ponownie. Po 4 miesiącach niepisania niczego na blogu powracam. Wiele z was pytało mnie na asku czy "skończyłam z blogiem" otóż nie. *Na większość pytań tego typu nie odpowiadałam przepraszam* Miałam długą przerwę przez problemy rodzinne, psychiczne i fizyczne. Chyba każdy ma w życiu problemy prawda?

Okej druga sprawa!
Niestety, ale nie będę kontynuować opowiadania z Zelo. Straciłam wenę i nie wiem co mam napisać. Zakończenia nie ma, bo nigdy się nad tym nie zastanawiałam. XD Tak ogólnie nie wiem, jak mam się wam wytłumaczyć. Naprawdę bardzo, ale to bardzo przepraszam. Za około dwa dni pojawi się nowe opowiadanie. Jeszcze dziś może dodam zapowiedź. :)

Miłego dnia~

czwartek, 14 maja 2015

#7 Niespodziewana wizyta - B.A.P Zelo

No kochani! Witam ponownie wasza Werku powraca ;3;
Wiem, że długo mnie nie było, ale powodem było życie prywatne i szkoła. Jak wiecie coraz bliżej koniec roku, a ja mam okropne oceny i muszę koniecznie je poprawić. Rozdział krótki, bo nie mam zbytnio czasu, a wielu z was marudzi żebym dała kolejny rozdział. Życzę miłego czytania. Za wszelkie błędy przepraszam ^^






Wzięłam telefon już wpisywałam numer, gdy nagle ktoś zadzwonił.
-Ktoś do ciebie dzwoni. Masz odbierz.-Podałam jej telefon. Dziewczyna odebrała. Ktoś się wydarł byłyśmy przerażone.
-GDZIE TY KURWA JESTEŚ?!-Był, to męski głos. Od razu wiedziałyśmy że, to jej tata. Dziewczyna była sparaliżowana, z oczu leciało jej pełno łez. Nagle obudziła się i z całej siły uderzyła telefonem o podłogę. Nie spodziewałam się że, zrobi coś takiego.
-J-Jessi? Wszystko w porządku?
-Ja już nie wiem, co mam zrobić..
-Poradzimy sobie nie martw się będzie dobrze.
-NIC NIE BĘDZIE DOBRZE! WSZYSTKO SIĘ POPSUŁO ODKĄD WYJECHAŁAŚ!-Jessica szybko wybiegła z domu. Próbowałam ją zatrzymać, ale niestety poległam. Gdy chciałam ją zatrzymać potknęłam się o leżący, rozwalony, telefon na podłodze. Jedynie co zaczęłam krzyczeć. Nic, to nie dało. Wzięłam szybko swój telefon i ładowarkę. Podłączyłam go i zaczęłam szukać numeru Jongup'a. Ręce mi się strasznie trzęsły, a oczy były we łzach, więc trudno było mi znaleźć jego numer. Znalazłam i zadzwoniłam.
-Halo? Jongup proszę pomóż mi!
-____? Coś się stało?
-Jessi uciekła z domu! Proszę pomóż mi ją znaleźć!
-Dobrze, dobrze spokojnie już do ciebie idę.-Po kilku minutach widziałam chłopaka. Ale nie tylko jego był jeszcze Zelo.
-Zelo?! Co ty tutaj robisz? Jesteś cho...
-Proszę cię daruj sobie tą rozmowę. Musimy poszukać Jessi chyba nie chcesz, żeby coś się jej stało?
-T-Tak Mianhe.


***

Czas szybciej leciał, padał deszcz, a my dalej jej nie znaleźliśmy. Byliśmy już daleko od domu. Szukaliśmy już chyba wszędzie. W parku, w okolicach mojej szkoły, pytaliśmy się również w sklepach, czy nie widzieli Jessi. Nic z tego. Płakałam jak nienormalna.
-____ proszę uspokój się będzie dobrze.
-A, co jeśli ktoś ją porwał, zabił? Co, jeśli coś się jej stało a mnie nie ma?!
-Znajdziemy ją. Poszukajmy jeszcze, trochę jeżeli się nie znajdzie pójdziemy na policje.-Zelo przytulił mnie do siebie. Ja po chwili zobaczyłam sylwetkę jakiejś dziewczyny. Miała długie brązowe włosy, niebieskie oczy, była szczupła i zgrabna. Była, to ona. Biegłam jak najszybciej mogłam. Osłupiałam i opadłam na kolana. Z ręki dziewczyny leciała krew, na twarzy miała siniaki a, warga była przecięta.
-P-Przepraszam.-Usłyszałam lekki szept od niej i upadła. Na szczęście udało mi się ją złapać.
-JESSI! JESSI! PROSZĘ OBUDŹ SIĘ! SZYBKO DZWOŃ PO KARETKĘ!-Rana była duża i głęboka, a krwi było coraz więcej. Opatrzyłam jakoś ranę i oczekiwałam na karetkę. Byłam pewna, że nie Jessi nie zrobiła sobie tego sama. Nie mogłam tak tego zostawić i musiałam się dowiedzieć, kto zrobił jej krzywdę. Już po chwili karetka przyjechała i zabrali dziewczynę. Nam kazali iść do domu uspokoić się i odpocząć. Wszyscy poszliśmy do mojego domu. Zaparzyłam herbaty i siedzieliśmy w niezręcznej ciszy. Po chwili ciszę przerwał Jongup.
-Jak, to się stało?
-Zadzwonił tata Jessi i ona spanikowała rozwaliła telefon i uciekła.
-Ale, dlaczego spanikowała?-Zapytał zdziwiony Zelo.
-Uciekła z domu. Nie chciałam wam mówić ale wyszło, inaczej. Jej rodzice nic o tym nie wiedzieli. 
-Od ilu dni już tu jest?
-Od pięciu dni.
-A, dlaczego uciekła?
-Ma problemy domowe, w szkole się jej nie wiedzie a to wszystko prze zemnie, bo się przeprowadziłam.-Ponownie wszyscy zamilkli. Było już późno, więc powiedziałam, żeby chłopaki nocowali u mnie pomimo tego, że mają blisko do domu. Bardzo padało i była burza więc, kazałam, im zostać.

***

W nocy nie mogłam spać. Bardzo się martwiłam o moją przyjaciółkę. Jeszcze w dodatku na następny dzień tłumaczyć się rodzicom. Ahh, to była istna masakra. Chłopaki spali na podłodze, a ja oczywiście nie mogłam. Przewróciłam się na bok i próbowałam zasnąć, gdy nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie w talii.
-Spokojnie, to ja. Nie martw się śpij.-Twój kochany chłopak wiedział jak cię uspokoić. Gdyby nie on nie wiadomo, co by się z tobą stało. Obudziłam się wcześnie rano. Zobaczyłam. że chłopaków nie było już w moim pokoju. Słyszałam jakąś rozmowę na dole, więc zeszłam i widziałam rozmawiających chłopców z moimi rodzicami. 
-O widzę, że już wstałaś.-Powiedział tata
-T-Tato to nie tak jako myślisz ja się wytłumaczę!
-Spokojnie kochanie już wszystko wiemy. Nie musisz się martwić.-Powiedziała spokojnym głosem mama.
-Chodź zjedź szybko, idź się wyszykuj i pojedziemy do szpitala. Musimy sprawdzić co u Jessi.
-Dobrze.-Zjadłaś, wyszykowałaś się i zeszłaś szybko ubrać buty. Gdy byliście już wszyscy gotowi poszliście do auta i pojechaliście do szpitala. Gdy już byliście na miejscu wybiegłaś z auta poszłaś dowiedzieć się w jakim pokoju jest twoja przyjaciółka. Szybko weszłaś do windy i szukałaś sali numer 67. Już miałaś wchodzić, ale zatrzymałaś się. Ujrzałaś ojca dziewczyny, który właśnie ją spoliczkował.

/~Werkuu

Proszę zostaw komentarz. Chce też zobaczyć czy opłaca mi się dalej pisać te opowiadanie. Mam nadzieję że rozumiesz i zostawisz po sobie ślad bo to również strasznie motywuję ^^
Z góry dziękuję ;3; 

środa, 15 kwietnia 2015

Ogłoszenie!


Annyeong~

Jak wiecie niektórzy z was zamówili u mnie ff. Tak, więc chciała bym wam powiedzieć, że w ciągu kilku dni będą powoli dodawane. Wiem, że teraz strasznie późno dodaje posty, opowiadania i wgl. Ale teraz strasznie mam ciężki okres w szkole. Mianowicie za kilka dni mam dzień projektów, przez co mam bardzo dużo do zrobienia przez, to wszystko. I jeszcze za niedługo koniec roku, a ja muszę poprawić pełno ocen, bo byłam chora i nie chodziłam do szkoły i również mam pełno jedynek. Przyznaje się. Tak ogólnie muszę poprawić chemię, której niestety nie rozumiem i jeszcze jest wiele innych przedmiotów, które sprawiają mi problemy. Więc chciałabym was powiadomić, że teraz w następnym tygodniu dodam kilka ff. Jaki jest powód, to już wiecie. A teraz będą egzaminy, więc będę miała wolne przez 3 dni.
Druga sprawa... Co do yaoi.. Niestety, nie będę pisać yaoi. Kompletnie nie nadaje się do tego nie potrafię napisać. To takie trudne no nie potrafię serio. Bardzo mi przykro z tego powodu wiem, że niektórzy z was mogą być zawiedzeni, ale niestety. Nie każdy jest dobry w pisaniu yaoi. Mianhe kochani :c
Jakoś postaram wam się to wynagrodzić.
Saraghaeyo~

/~Werku

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

#6 Telefon.. - B.A.P Zelo

Witam kochani po mojej przerwie! Możecie mnie skarcić ja wiem jestem okrutna T^T
Przychodzę do was z następnym rozdziałem po mojej przewie. Jak niektórzy z was wiedzą jestem chora. A jak jestem chora to jest brak weny. I jeszcze musiałam nadrobić zaległości.
Chyba wiecie jak to jest prawda? No ale macie cieszcie się jest o to szósty rozdział i obiecuję wam że siódmy rozdział pojawi się szybciutko ^^ 
Miłego czytania i przepraszam za wszelkie błędy.




Szłaś sobie powoli parkiem. Było trochę zimno, ale grzało słońce. Ponownie wyjęłaś telefon i zobaczyłaś kolejne nie odebrane połączenia. Sprawdziłaś od kogo. Zastanawiałaś się czyj, to numer telefonu. Spojrzałaś na ostatnie cyferki numeru telefonu. Był, to numer Jessi. Szybko zadzwoniłaś do niej.  
-Halo?! Jessi? Coś się stało,
 że dzwonisz do mnie?  
-Tak..
  
-Jessica co się dzieje?!-Miałaś już łzy w oczach.
 Poczułaś, że ktoś dotknął cię w plecy. Odwróciłaś się i ujrzałaś ją. Była, to Jessi.  
-J-Jessi?-Stałaś
 wryta i patrzałaś przyjaciółkę. Twoje usta były lekko otworzone ze zdziwienia, a łzy, które były jeszcze przed chwilą w twoich oczach wypłynęły. 
-____?
 Wszystko w porządku?-Dziewczyna przyjrzała ci się. 
-A-Ale
 jak? Co? T-To nie możliwe, że tutaj jesteś? Czy ja śnię?-Zadawałaś pełno pytań, a przyjaciółka śmiała się z ciebie. Po chwili podeszła do ciebie i mocno cię przytuliła. Wtuliłaś się w nią. Stałyście tak dłuższą chwilę, po czym puściłaś ją. 
-Może pójdziemy coś zjeść? Jestem strasznie głodna. Po szkole od razu poszłam do Ze..-Nie zdążyłaś dokończyć, ponieważ przerwała ci. 
-OOO~!
 Musisz mnie koniecznie poznać ze swoim chłopakiem!-Obie zaczęłyście się śmiać. 
-Dobra,
 dobra. Chodź idziemy jeść, bo zaraz ci tu umrę.-Poszłyście parkiem do restauracji. Nie byłaś taka biedna, więc zamówiłaś sushi. Kiedy zamówienie przyszło zaczęłaś jeść i się trochę upaprałaś. Zobaczyłaś, że przyjaciółka się lekko śmiała i spoglądała na ciebie. 
-Co?
 Z czego się tak śmiejesz? 
-Upaprałaś
 się. Zawsze jak byłaś głodna upaprałaś się w jedzeniu.-Przyjaciółka podała ci serwetkę, a ty wytarłaś twarz. Brakowało ci jej. Nigdy nie sądziłaś, że jeszcze się spotkacie. 
-Mmm
 pyszne! 
-Tak
 wiem. To co może powiesz mi jak się tu znalazłaś?-Po tych słowach uśmiech z jej twarzy z nikł. Przestała również jeść i spojrzała na ciebie ze łzami. 
-J-Ja..
 Uciekłam z domu. 
-CO?!
 JAK TO?-Odruchowo wstałaś i krzyknęłaś na całą restauracje. Wszyscy spojrzeli się na ciebie, a ty przeprosiłaś i usiadłaś z powrotem. 
-Moi
 rodzice codziennie się kłócą. W szkole od, kiedy cię nie ma zaczęli mnie denerwować. Nie mam nikogo, z kim mogłabym porozmawiać o problemach.-Po jej twarzy spłynęło kilka łez. Podeszłaś do niej i  mocno przytuliłaś. 
-Jessi..
 Ale dlaczego uciekłaś  tak daleko? Dlaczego tutaj? Masz pojęcie co zrobiłaś i wiesz jak daleko jesteś od swojego kraju? 
-Ja
 sama nie wiem dlaczego, to zrobiłam. Chciałam się uwolnić od tego wszystkiego. Zabrałam wszystkie pieniądze i uciekłam. 
-I
 co my teraz... Ahh. Chodź będziesz mieszkać na razie u mnie. Spróbujemy, to wszystko naprawić nie martw się.-Lekko uśmiechnęłaś się do dziewczyny wzięłaś rzeczy i poszłyście. Przez całą drogę próbowałaś pocieszać dziewczynę, ale bez skutku. Kiedy dotarłyście na miejsce już otwierałaś drzwi do domu nagle poczułaś jak ktoś cię łapie za rękaw. 
-A-Ale
 co powiedzą twoi rodzice? Przecież oni nie wiedzą co się wydarzyło. 
-Wiem..
 Musimy, im o wszystkim powiedzieć. Musisz przetrwać teraz te wszystkie ciężkie chwile.-Po tych słowach Jessi puściła cię i weszłyście do środka. Poszłaś do kuchni i zobaczyłaś jak rodzice grają w karty i się śmieją. 
-Tato, a
 ty nie miałeś być dziś w pracy? 
-Dziś
 mam wolne. 
-Muszę
 wam coś powiedzieć. Jest, to bardzo, ale to bardzo ważna i ciężka sprawa. Proszę was o pomoc. 
-Co
 się stało?-Zapytała mama. Od razu rodzice potraktowali, to strasznie poważnie i wstali ze swoich miejsc. 
-Tak, więc..
 Jest tu Jessi. Ona.. Ona uciekła z domu. 
-Gdzie
 teraz jest? 
-W
 korytarzu.-Mama pobiegła do korytarza ujrzała tam zapłakaną dziewczynę. Siedziała oparta o ścianę i płakała. 
-Jezu
 Jessica!-Krzyknęła z przejęciem mama podeszła do niej i bardzo mocno  przytuliła. Od początku moja mama lubiła Jessi. Obie miały dużo wspólnego. 
-Nie
 płacz wszystko będzie dobrze. Chodź do salonu opowiesz nam całą  historię dobrze?-Przez około godzinę dziewczyna opowiadała nam całą swoją historię. Byłam lekko wstrząśnięta, ponieważ nie powiedziała mi ona wszystkiego. Kiedy było już po wszystkim poszłaś do góry i pokazałaś, gdzie będziecie spać. 
-Tak, więc
 ja będę spać na podłodze, a ty na łóżku dobrze? 
-Ty
 chyba żartujesz? Nie dość, że przysporzyłam ci tyle problemów, to ty chcesz żebym wygodnie spała? Nieee.-Zawsze taka była. Marudziła, kiedy kazałam jej spać na moim łóżku. 
-Śpisz
 na łóżku koniec kropka!-Zaczęłyście się śmiać. Po chwili poszłaś się myć, gdy już wróciłaś zobaczyłaś przyszykowane spanie na podłodze i również zobaczyłaś jak dziewczyna śpi. Przykryłaś  kołdrą i położyłaś się spać. 

Obudziłaś
 się. Zobaczyłaś, że Jessi nie ma w łóżku. Wyciągnęłaś się i zeszłaś na dół. Przy stole zobaczyłaś jak mama i twoja przyjaciółka siedzą przy stole na ten widok uśmiechnęłaś się lekko. 
-O
 widzę, że już wstałaś.-Mama jak zawsze przywitała cię z promiennym uśmiechem na twarzy. 
-Taak.
 Dziś muszę skoczyć do Zelo zobaczyć jak się czuje. 
-Oh, ale
 się o niego martwisz. Siadaj i zjedz śniadanie.-Zjadłaś szybko śniadanie i wzięłaś kubek kawy do pokoju. Poszłaś z dziewczyną do góry. 
-Jaki
 on jest? 
-Jest
 naprawdę kochany. Wysoki, przystojny, a zarazem bardzo uroczy. Jest również utalentowany. Tańczy, rapuje. Spędzamy ze sobą dużo czasu. Jeszcze nie spotkałam takiej osoby jak on. Kocham go. 
-Gdy, to
 wszystko mówisz, to naprawdę wyglądasz na szczęśliwą.-Uśmiechnęłaś się pod nosem. 
-To
 co ubieramy się?-Powiedziałaś do przyjaciółki. 
-M-My?
 
-No
 tak przecież chciałaś żebym ci go przedstawiła. Dziś idziesz ze mną go odwiedzić. 
-No
 dobrze!-Przyjaciółka skakała z radości, że w końcu pozna osobę którą naprawdę kocham. Poszłaś się ubrać do łazienki. Jak byłyście już ubrane szybko zeszłyście na dół ubrałyście buty i wyszłyście. 
-Uważajcie
 na siebie!-Krzyknęła mama, a ty jedynie pomachałaś jej i ruszyłyście w stronę domu Zelo. Miałaś blisko, więc chwila i byłyście już na miejscu. Niepewnie zapukałaś do drzwi. Otworzył wam kolega Zelo Jongup. Był on starszy o rok ode mnie i chłopaka. Znają się od małego. 
-Annyeong
 ____.-Chłopak lekko się uśmiechnął. 
-O
 Annyeong Jongup przyszłam odwiedzić Zelo. To jest Jessica. 
-Miło
 mi cię poznać.-Chłopak podał dziewczynie rękę ona nie rozumiała, więc powiedziałam co powiedział. Podała mu rękę, po czym się uśmiechnęła. Weszłyście do domu i w salonie ujrzałaś swojego chłopaka. Siedział na kanapie z rozłożonymi nogami. Pobiegłaś do niego i rzuciłaś się. 
-Zeloo~Ten
 tylko się uśmiechnął. Gdy chciał cię pocałować zakryłaś jego twarz. 
-Nie
 możesz jesteś chory i jeszcze mnie zarazisz i, kto będzie się tobą opiekować?-Odwrócił wzrok i zdjął twoją rękę. Przytulił cię mocno tak, że nie chciał cię puścić. 
-Dziękuję, że
 przy mnie jesteś.-Wtuliłaś się w niego, ale nagle się zerwałaś i przypomniało ci się, że nie jesteście tu sami. Spojrzałaś na przyjaciółkę ta tylko szczerzyła się, jak dziecko tak samo Jongup. 
-Ach
 zapomniałabym.. Zelo, to jest moja najlepsza przyjaciółka Jessica.-Wstał i podszedł do niej. Dziewczyna szepnęła do ciebie.
-Rzeczywiście
 jest wysoki. 
-Nice, to
 meet you.-Wiedział, że nie potrafi mówić po Koreańsku, ponieważ mówiłaś mu. Dużo mu opowiadałaś o przyjaciółce. Jest dla ciebie jak cenny skarb i nie chciałabyś jej stracić. 
-Nice, to
 meet you too.-W klasie była najlepsza z angielskiego, więc łatwo się jej rozmawiało. 
-W
 czwórkę siedzieliście w salonie. Śmieliście się, rozmawialiście na różne tematy. Zauważyłaś, że Jessi i Jongup zbliżyli się trochę do siebie mieli dużo wspólnego. 
-Zelo
 możemy porozmawiać na osobności w kuchni? 
-Dobrze.-Poszłaś
 razem z chłopakiem do kuchni. Usiadłaś na stole i zaczęłaś się śmiać. 
-Mwo?
 Coś się stało? 
-Cii
 zostańmy tu przez chwilę. Przez ten cały czas ich obserwowałam i mają ze sobą dużo wspólnego.-Ten nic nie powiedział tylko podszedł do ciebie i się przytulił. 
-Ale
 ty się dzisiaj przytulasz. 
-Jakbym
 mógł, to bym cię nie puścił.-Puściłaś chłopaka i lekko się wychyliłaś, żeby zaglądnąć co się dzieje u dziewczyny. Nie rozmawiali. Siedzieli daleko od siebie i nie rozmawiali. 
-I
 co? 
-Nic
 nawet nie rozmawiają. Ja tu dla niej takie rzeczy robię, a ona co? 
-To
 wracajmy do salonu.-Gdy już wróciliście przyjaciel twojego chłopaka oznajmił, że musi już wracać do domu. Spojrzałaś na zegarek było już późno, więc też się zbierałyście. Gdy już Jessi poszła ubierać buty, a ty szłaś za nią Zelo złapał cię za rękę pociągnął do siebie i lekko musnął w usta. 
-Ej!
 A co, jeżeli będę chora? 
-To
 ja będę się tobą opiekować. No uciekaj do domu i odpocznij trochę.-Kiwnęłaś głową i ubrałaś buty i wyszłyście z domu razem z dziewczyną. 
-Jezuu..
 Jak wy do siebie pasujecie! 
-A
 ty pasujesz do Jongupa. 
-CO?
 
-No
 tak widać było, jak się na niego patrzysz. 
-Co
 ty za głupoty gadasz? Może i chciał mój nume.. 
-Co?
 Co? Nie wierze masz jego numer telefonu! 
-Ale, to
 nie znaczy, że mu się podobam. Może chce, po prostu się zaprzyjaźnić albo coś. 
-Proszę
 cię.. Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? 
-Skąd
 ten pomysł? 
-A, kto
 ostatnio mi pisał na facebook'u, że chciałby się zakochać od pierwszego wejrzenia? 
-Skończmy
 już ten temat!-Obie się zaczęłyście śmiać. 


Byłyście
 już w domu zmęczone i głodne poszłyście do kuchni. Zobaczyłaś karteczkę i pieniądze na stole. 
Dziewczyny ja z tatą wyszliśmy na miasto. 
Tutaj
 macie pieniądze na jedzenie. Zamówcie 
sobie
 pizze albo coś do jedzenia. Będziemy 
późno
 w domu. Milej nocy!” 

-To
 co zamawiamy pizze? 
-A
 co się stało? 
-Rodzice
 poszli sobie na miasto pewno randka, czy coś. 
-Ahaaa.
 Dobra masz numer do pizzerii? 
-Tak
 mam. Pamiętam na pamięć. Czekaj tylko pójdę po mój telefon.-Poszłam po telefon był w bluzie. 
Zobaczyłam, że jest rozładowany. 
-Jessi
 pożyczysz mi swój? Mój się całkiem rozładował, więc nie mam jak zadzwonić. 
-Oczywiście
 masz.-Wzięłam telefon już wpisywałam numer, gdy nagle ktoś zadzwonił. 
-Ktoś
 do ciebie dzwoni. Masz odbierz.-Podałam jej komórkę. Dziewczyna odebrała. Ktoś się wydarł byłyśmy przerażone. 
-GDZIE
 TY KURWA JESTEŚ?!


/~Werkuu

Zostaw po sobie ślad w komentarzu <3