czwartek, 14 maja 2015

#7 Niespodziewana wizyta - B.A.P Zelo

No kochani! Witam ponownie wasza Werku powraca ;3;
Wiem, że długo mnie nie było, ale powodem było życie prywatne i szkoła. Jak wiecie coraz bliżej koniec roku, a ja mam okropne oceny i muszę koniecznie je poprawić. Rozdział krótki, bo nie mam zbytnio czasu, a wielu z was marudzi żebym dała kolejny rozdział. Życzę miłego czytania. Za wszelkie błędy przepraszam ^^






Wzięłam telefon już wpisywałam numer, gdy nagle ktoś zadzwonił.
-Ktoś do ciebie dzwoni. Masz odbierz.-Podałam jej telefon. Dziewczyna odebrała. Ktoś się wydarł byłyśmy przerażone.
-GDZIE TY KURWA JESTEŚ?!-Był, to męski głos. Od razu wiedziałyśmy że, to jej tata. Dziewczyna była sparaliżowana, z oczu leciało jej pełno łez. Nagle obudziła się i z całej siły uderzyła telefonem o podłogę. Nie spodziewałam się że, zrobi coś takiego.
-J-Jessi? Wszystko w porządku?
-Ja już nie wiem, co mam zrobić..
-Poradzimy sobie nie martw się będzie dobrze.
-NIC NIE BĘDZIE DOBRZE! WSZYSTKO SIĘ POPSUŁO ODKĄD WYJECHAŁAŚ!-Jessica szybko wybiegła z domu. Próbowałam ją zatrzymać, ale niestety poległam. Gdy chciałam ją zatrzymać potknęłam się o leżący, rozwalony, telefon na podłodze. Jedynie co zaczęłam krzyczeć. Nic, to nie dało. Wzięłam szybko swój telefon i ładowarkę. Podłączyłam go i zaczęłam szukać numeru Jongup'a. Ręce mi się strasznie trzęsły, a oczy były we łzach, więc trudno było mi znaleźć jego numer. Znalazłam i zadzwoniłam.
-Halo? Jongup proszę pomóż mi!
-____? Coś się stało?
-Jessi uciekła z domu! Proszę pomóż mi ją znaleźć!
-Dobrze, dobrze spokojnie już do ciebie idę.-Po kilku minutach widziałam chłopaka. Ale nie tylko jego był jeszcze Zelo.
-Zelo?! Co ty tutaj robisz? Jesteś cho...
-Proszę cię daruj sobie tą rozmowę. Musimy poszukać Jessi chyba nie chcesz, żeby coś się jej stało?
-T-Tak Mianhe.


***

Czas szybciej leciał, padał deszcz, a my dalej jej nie znaleźliśmy. Byliśmy już daleko od domu. Szukaliśmy już chyba wszędzie. W parku, w okolicach mojej szkoły, pytaliśmy się również w sklepach, czy nie widzieli Jessi. Nic z tego. Płakałam jak nienormalna.
-____ proszę uspokój się będzie dobrze.
-A, co jeśli ktoś ją porwał, zabił? Co, jeśli coś się jej stało a mnie nie ma?!
-Znajdziemy ją. Poszukajmy jeszcze, trochę jeżeli się nie znajdzie pójdziemy na policje.-Zelo przytulił mnie do siebie. Ja po chwili zobaczyłam sylwetkę jakiejś dziewczyny. Miała długie brązowe włosy, niebieskie oczy, była szczupła i zgrabna. Była, to ona. Biegłam jak najszybciej mogłam. Osłupiałam i opadłam na kolana. Z ręki dziewczyny leciała krew, na twarzy miała siniaki a, warga była przecięta.
-P-Przepraszam.-Usłyszałam lekki szept od niej i upadła. Na szczęście udało mi się ją złapać.
-JESSI! JESSI! PROSZĘ OBUDŹ SIĘ! SZYBKO DZWOŃ PO KARETKĘ!-Rana była duża i głęboka, a krwi było coraz więcej. Opatrzyłam jakoś ranę i oczekiwałam na karetkę. Byłam pewna, że nie Jessi nie zrobiła sobie tego sama. Nie mogłam tak tego zostawić i musiałam się dowiedzieć, kto zrobił jej krzywdę. Już po chwili karetka przyjechała i zabrali dziewczynę. Nam kazali iść do domu uspokoić się i odpocząć. Wszyscy poszliśmy do mojego domu. Zaparzyłam herbaty i siedzieliśmy w niezręcznej ciszy. Po chwili ciszę przerwał Jongup.
-Jak, to się stało?
-Zadzwonił tata Jessi i ona spanikowała rozwaliła telefon i uciekła.
-Ale, dlaczego spanikowała?-Zapytał zdziwiony Zelo.
-Uciekła z domu. Nie chciałam wam mówić ale wyszło, inaczej. Jej rodzice nic o tym nie wiedzieli. 
-Od ilu dni już tu jest?
-Od pięciu dni.
-A, dlaczego uciekła?
-Ma problemy domowe, w szkole się jej nie wiedzie a to wszystko prze zemnie, bo się przeprowadziłam.-Ponownie wszyscy zamilkli. Było już późno, więc powiedziałam, żeby chłopaki nocowali u mnie pomimo tego, że mają blisko do domu. Bardzo padało i była burza więc, kazałam, im zostać.

***

W nocy nie mogłam spać. Bardzo się martwiłam o moją przyjaciółkę. Jeszcze w dodatku na następny dzień tłumaczyć się rodzicom. Ahh, to była istna masakra. Chłopaki spali na podłodze, a ja oczywiście nie mogłam. Przewróciłam się na bok i próbowałam zasnąć, gdy nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie w talii.
-Spokojnie, to ja. Nie martw się śpij.-Twój kochany chłopak wiedział jak cię uspokoić. Gdyby nie on nie wiadomo, co by się z tobą stało. Obudziłam się wcześnie rano. Zobaczyłam. że chłopaków nie było już w moim pokoju. Słyszałam jakąś rozmowę na dole, więc zeszłam i widziałam rozmawiających chłopców z moimi rodzicami. 
-O widzę, że już wstałaś.-Powiedział tata
-T-Tato to nie tak jako myślisz ja się wytłumaczę!
-Spokojnie kochanie już wszystko wiemy. Nie musisz się martwić.-Powiedziała spokojnym głosem mama.
-Chodź zjedź szybko, idź się wyszykuj i pojedziemy do szpitala. Musimy sprawdzić co u Jessi.
-Dobrze.-Zjadłaś, wyszykowałaś się i zeszłaś szybko ubrać buty. Gdy byliście już wszyscy gotowi poszliście do auta i pojechaliście do szpitala. Gdy już byliście na miejscu wybiegłaś z auta poszłaś dowiedzieć się w jakim pokoju jest twoja przyjaciółka. Szybko weszłaś do windy i szukałaś sali numer 67. Już miałaś wchodzić, ale zatrzymałaś się. Ujrzałaś ojca dziewczyny, który właśnie ją spoliczkował.

/~Werkuu

Proszę zostaw komentarz. Chce też zobaczyć czy opłaca mi się dalej pisać te opowiadanie. Mam nadzieję że rozumiesz i zostawisz po sobie ślad bo to również strasznie motywuję ^^
Z góry dziękuję ;3;