Tak
więc trzeci rozdział już gotowy mam nadzieję że podoba wam się
ogólnie te opowiadanie.
Przepraszam
za wszelkie błędy. Zapraszam również do składania zamówień.
Miłego Czytania <3
Miłego Czytania <3
Przechodziliśmy przez pasy nic nie jechało, więc szliśmy powoli. Nagle zza rogu jechał bardzo rozpędzony samochód.Zobaczyłam, że jedzie prosto na Zelo. Ode pchałam, a chłopaka samochód walnął we mnie. Zobaczyłam krew. Była, to moja krew. Chłopak podbiegł do mnie jak najszybciej. Zaczął krzyczeć, czy go słyszę. Po chwili straciłam przytomność.
*Zelo*
Szliśmy przez pasy powoli, ponieważ nic nie jechała. Popełniliśmy wielki błąd, ponieważ zza rogu nagle wyskoczył rozpędzony samochód, który zmierzał prosto we mnie. Nagle poczułem jak ____ mnie ode pchała. Samochód walnął w nią. Byłam przerażony jak najszybciej podbiegłem do niej i zacząłem się do niej wydzierać, czy mnie słyszy. Ale po chwili straciła przytomność. Nie wiedziałem co robić. Wziąłem jak najszybciej telefon i zadzwoniłem na nr 112 opisałem, im całą sytuacje i powiedzieli, że jak najszybciej przyjadą. Trzymałem dziewczynę na kolanach. Krwi było coraz więcej. Krew leciała jej z buzi, z nogi i ręki. Nie wiadomo, czy krwawiła wewnętrznie. Miałem na sobie koszule, więc rozerwałem ją i próbowałem zatamować krwawienie i zacząłem ją reanimować. Na szczęście jeszcze oddychała, ale, ledwo. Z oczu leciało mi pełno łez.. Po kilku minutach była już karetka. Jak najszybciej ją reanimowali i karetka pojechała. Byłem cały we krwi ___. Zacząłem biec do domu dziewczyny. Wiedziałem, gdzie mieszka o wczoraj ją odprowadzałem i mieszkała też blisko mnie. Nawet nie zapukałem tylko wszedłem z hukiem do domu. Rodzice jak mnie zobaczyli byli przerażeni, ponieważ byłem cały we krwi i w dodatku ich córki.
-____ Miała wypadek.-Ledwo co wydukałem. Jej rodzice stali i patrzeli się na mnie z niedowierzaniem. Nagle matka ____ upadła na kolana i zaczęła płakać. Jej ojciec również płakał.
-W jakim szpitalu jest?!-Krzyknął, po czym powiedziałem mu. Pojechali do szpitala a ja poszedłem do domu się umyć. Szybko się ubrałem w czyste ciuchy i pobiegłem do szpitala.
===
Byłem już w szpitalu i od razu zacząłem szukać rodziców dziewczyny. Po chwili znalazłem ich siedzieli pod blokiem operacyjnym. Byłem niezaspokojony. Nie wiedzieliśmy, czy przeżyje.
Minęło kilka godzin, a mianowicie pięć. Przez ten cały czas rozmawiałem z rodzicami. Opowiedziałem, im wcześniej co się wydarzyło. Starałem się ich pocieszyć. Wiedziałem, że byli teraz w trudnej sytuacji bardzo kochali swoją córkę. Nagle wyszedł pan doktor. ____ leżała na łóżku. Przewozili ją do sali, gdzie będzie odpoczywać. Wstałem i podszedłem do lekarza.
-Przepraszam. I co z nią?
-Ta operacja była naprawdę trudna. Jeszcze trochę i dziewczyna mogłaby stracić życie. Jest teraz w głębokiej śpiączce, więc nie wiadomo kiedy się zbudzi może, to potrwać nawet kilka miesięcy.- Po tym co usłyszałem ulżyło mi trochę. Ale, to nie znaczyło,że wszystko jest już w porządku. Rodzice rozmawiali z doktorem, a ja poszedłem do dziewczyny.
Leżała. Jej twarz była tak bardzo poraniona. Rozpłakałem się, jak dziecko. Trzymałem ją za rękę i zastanawiałem się czemu, to zrobiła. To ja mogłem być na jej miejscu.
3 tyg. Później...
Codziennie odwiedzałem ____. W nocy modliłem się, żeby się obudziła. Przynosiłem jej kwiaty. Po nocach nie mogłem spać. Moja nadzieja, że się obudzi malała. Znów poszedłem do szpitala. Zostały trzy dni do szkoły, a ona dalej się nie budziła.
-Obudź się. Jebal..-Spuściłem głowę na dół. Siedziałem tak półgodziny i stwierdziłem, że pójdę już do domu. Byłem już przy drzwiach, gdy nagle usłyszałem głos. Ten głos był mi tak znajomy. Tak, to był jej głos. Pomimo tego, że powiedziała moje imię bardzo cicho usłyszałem je. Odwróciłem się z łzami w oczach. Nie wierzyłem w to, co się teraz dzieje. Ja zamilkłem i upadłem na kolana.
*Ty*
Leżałam na łóżku. Wszystko mnie bolało. Całe ciało. Nawet nie wiedziałam, ile spałam, ile dni przespałam albo tygodni. Zobaczyłam tyle kwiatów wokół mnie, po czym zobaczyłam zbliżającego się do drzwi Zelo. Starałam się wypowiedzieć jego imię głośno, ale nie dawałam rady było mi zbyt ciężko i byłam strasznie zmęczona. Na szczęście chłopak usłyszał mnie i odwrócił się do mnie. Chciało mu się płakać i upadł na kolana.
-Z-Zelo..
-____?- Mówił zapłakanym głosem. Lekko się uśmiechnęłam do niego.
-Jezu. Nie wierzę, po prostu. Po trzech tygodniach ty dopiero..
-Już nic nie mów. Żyję i wszystko jest w porządku.- Spojrzałam na niego, a on odwzajemnił uśmiech. Wstał, podszedł do mnie i przytulił mnie.
-Już zawsze będę cię bronić.-Powiedział cicho, a ja wtuliłam się w niego. Przegadaliśmy chyba cały dzień. Co jakiś czas pielęgniarki i pan doktor zaglądali do mnie. Czułam się już naprawdę dobrze. Zelo powiedział, że za 3 dni będzie szkoła. Byłam zasmucona, ponieważ nie wiadomo czy mnie wypuszczą ze szpitala tak wcześnie. Rodzice zadzwonili do mnie i powiedzieli, że zajrzą do mnie jutro z samego rana.
===
-Jak się czujesz kochanie?
-Dobrze.-Uśmiechnęłam się lekko.
-Doktor powiedział, że będziesz mogła wyjść dopiero za około do dwóch tygodni.
-A co ze szkołą?- Powiedziałam lekko zasmucona.
-Już cię zapisaliśmy. Będziesz razem w klasie z Zelo.- Powiedział tata lekko patrząc się na mnie trochę dziwnie. Nie wiedziałam,o co mu chodzi.
-Aaa.. W jakiej klasie będę?
-N-No.. W muzycznej..-Powiedziała mama, po czym spuściła lekko głowę na dół.
-CO?! Czemu?! Jak, to szkoła muzyczna?!
-No wiesz jesteś bardzo utal..-Przerwałam tacie.
-Ale tato wiesz dobrze, że się stresuję przy innych śpiewać no i w ogóle!- Byłam bardzo zła na rodziców, za to co zrobili. Z jednej strony cieszyłam się, bo będę z Zelo w jednej klasie.
-Aaaa! Naprawdę!
-Już się nie denerwuj, ale tak naprawdę to był, to pomysł Zelo..- Od razu chciałam go zabić jak go spotkam.
===
-Huh..-Wakacje minęły tak szybko. Zaczęłam pakować potrzebne rzeczy do szkoły. Jak się spakowałam zeszłam na obiad. Dziś na obiad było sushi rodzice od razu poprawili mi tym humor, ponieważ było, to moje ulubione danie.
-Mamo! Tato wychodzę się przejść!-Krzyknęłam i wyszłam. Przed wyjściem słyszałam, że mam na siebie uważać i w ogóle. Była godzina 16:02. Szłam sobie chodnikiem. Po czym zobaczyłam siedzącego Zelo na ławce z jakąś dziewczyną. Zamurowało mnie patrzałam się na nich. Łzy same mi się zbierały patrząc na to, jak oboje się śmieją. Chciałam jak najszybciej z tam tond zniknąć,ale nie mogłam. Jednak żywiłam jakieś uczucie do Zelo. Poczułam jak łzy lecą z moich oczu. I nagle.. Zelo odwrócił głowę i spojrzał na mnie. Nie wiedział jeszcze, że wyszłam ze szpitala. Chociaż nie mogłam biegać, bo lekarz mi zabronił zlekceważyłam,to i pobiegłam jak najszybciej do domu. Usłyszałam tylko wołanie mojego imienia.
===
Byłam już w domu. Siedziałam w pokoju i rozmyślałam. Po tym co się stało Nie wiedziałam jak mam spojrzeć Zelo w oczy i nie chciałam z nikim rozmawiać. Weszłam na facebooka i zaczęłam pisać z moją najlepszą przyjaciółką Jessicą. Tylko ona wiedziała jak mi doradzić. Zobaczyłam, że jest już późno, więc poszłam się wykąpać, nastawiłam budzik i poszłam spać. Następnego dnia wstałam z niechęcią. Zrobiłam to, co zawsze i zeszłam na dół na śniadanie. Tata oznajmił, że podwiezie mnie do szkoły, więc będę mogła wyjść trochę później z domu.
-____ weź tabletki. I do szkoły też spakuj w razie czego.
-Dobrze..-Powiedziałam trochę przygnębiona. Co się dziwić.. Po tym co się stało wczoraj nie miałam na nic siły i nie chciało mi się nigdzie wychodzić. Chciałam się zamknąć w jakimś ciemnym miejscu i nie wychodzić z niego. W sumie, gdyby tak na, to popatrzeć.. Ta dziewczyna była Koreanką i to nie, byle jaką. Miała urodę jakiej ja nie miałam. Była ładna, szczupła, miała bardzo długie brązowe włosy. Przy niej wyglądałam jak kupa gówna.
-____! Wychodzimy!-Usłyszałam jak tata mnie woła, więc ubrałam się i weszłam do auta. Po kilku minutach byłam już naprzeciwko szkoły.
-Huh.. Dasz radę ____.-Powiedziałaś sobie po cicho, po czym weszłaś do szkoły. Szkoła była duża i piękna. Nie wiedziałaś, gdzie masz iść. Wszyscy patrzeli się na ciebie. No cóż nie twoja wina, że nie byłaś Koreanką. Podeszłaś do jakiejś dziewczyny.
-Przepraszam. Wiesz może, gdzie tu jest gabinet dyrektora?
-Umm.. Jasne, że wiem chodź za mną.- Przez całą drogę nie odzywałaś się do dziewczyny i rozglądałaś się, czy gdzieś w pobliżu nie ma chłopaka.
-To tutaj.
-Kamsahamnida.- Zapukałaś niepewnie do drzwi, po czym weszłaś.
-Annyeonghaseyo. Nazywam się ____ i jestem tu nowa.
-Ah tak, to ty. Poczekaj tutaj chwileczkę.- Czekałam. Pani sekretarka przyszła z powrotem i dała mi mundurek.
-To twój mundurek. Twoi rodzice byli tu wcześniej i podali nam twój rozmiar. Idź do szatni się przebrać albo do łazienki.-Podziękowałam i wyszłam. Poszłam do łazienki i przebrałam się w mundurek. Po chwili zadzwonił dzwonek i poszłam do klasy.Chwile jej szukałam. Weszłam do klasy i zobaczyłam w niej z jakieś trzydzieści osób. Stresowałam się i podeszłam do naszej wychowawczyni. Akurat dziś pierwszą lekcją była godzina wychowawcza.
-Tak, więc jest to ____. Nie pochodzi z Korei wręcz przeciwnie jest Polką. Przeprowadziła się tutaj kilka miesięcy temu.
Z powodu wypadku, który miała niedawno nie chodziła na razie do szkoły, ponieważ leczyła się w domu i w szpitalu. Proszę bądźcie dla
niej
mili. Proszę usiądź tam.-Usiadłam na miejscu, które pani mi wskazała. Miałam miejsce na samym końcu. Dwie ławki przede mną siedział Zelo z dziewczyną którą widziałam wczoraj. Po lekcji była przerwa, więc wyszłam na korytarz i spacerowałam. Kilka dziewczyn patrzało się na mnie z zabójczym wzrokiem. To było przerażające.
-_____!-Odwróciłam się był, to Zelo. Zaczęłam iść szybciej. Nie mogłam biegać, więc starałam się jakoś uniknąć Zelo, ale ten zaczął za mną biec.
-Mwo?
-Co się stało?
-Nic.- Chciałam iść dalej, ale nie mogłam chłopak złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Nasze spojrzenia się spotkały a twarze były na niebezpieczną odległość. Byłam tak czerwona. Jeszcze te wszystkie dziewczyny, które patrzały na mnie w tej chwili z zazdrością. Boże, ta chwila.. Czemu teraz?
-_____!-Odwróciłam się był, to Zelo. Zaczęłam iść szybciej. Nie mogłam biegać, więc starałam się jakoś uniknąć Zelo, ale ten zaczął za mną biec.
-Mwo?
-Co się stało?
-Nic.- Chciałam iść dalej, ale nie mogłam chłopak złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Nasze spojrzenia się spotkały a twarze były na niebezpieczną odległość. Byłam tak czerwona. Jeszcze te wszystkie dziewczyny, które patrzały na mnie w tej chwili z zazdrością. Boże, ta chwila.. Czemu teraz?
/~Werku
