Witam kochani po mojej przerwie! Możecie mnie skarcić ja wiem jestem okrutna T^T
Przychodzę do was z następnym rozdziałem po mojej przewie. Jak niektórzy z was wiedzą jestem chora. A jak jestem chora to jest brak weny. I jeszcze musiałam nadrobić zaległości.
Chyba wiecie jak to jest prawda? No ale macie cieszcie się jest o to szósty rozdział i obiecuję wam że siódmy rozdział pojawi się szybciutko ^^
Miłego czytania i przepraszam za wszelkie błędy.
Szłaś sobie powoli parkiem. Było trochę zimno, ale grzało słońce. Ponownie wyjęłaś telefon i zobaczyłaś kolejne nie odebrane połączenia. Sprawdziłaś od kogo. Zastanawiałaś się czyj, to numer telefonu.
Spojrzałaś na ostatnie cyferki numeru telefonu. Był, to numer Jessi. Szybko zadzwoniłaś do niej.
-Halo?! Jessi? Coś się stało, że dzwonisz do mnie?
-Tak..
-Jessica co się dzieje?!-Miałaś już łzy w oczach. Poczułaś, że ktoś dotknął cię w plecy. Odwróciłaś się i ujrzałaś ją. Była, to Jessi.
-J-Jessi?-Stałaś wryta i patrzałaś przyjaciółkę. Twoje usta były lekko otworzone ze zdziwienia, a łzy, które były jeszcze przed chwilą w twoich oczach wypłynęły.
-____? Wszystko w porządku?-Dziewczyna przyjrzała ci się.
-A-Ale jak? Co? T-To nie możliwe, że tutaj jesteś? Czy ja śnię?-Zadawałaś pełno pytań, a przyjaciółka śmiała się z ciebie. Po chwili podeszła do ciebie i mocno cię przytuliła. Wtuliłaś się w nią. Stałyście tak dłuższą chwilę, po czym puściłaś ją.
-Halo?! Jessi? Coś się stało, że dzwonisz do mnie?
-Tak..
-Jessica co się dzieje?!-Miałaś już łzy w oczach. Poczułaś, że ktoś dotknął cię w plecy. Odwróciłaś się i ujrzałaś ją. Była, to Jessi.
-J-Jessi?-Stałaś wryta i patrzałaś przyjaciółkę. Twoje usta były lekko otworzone ze zdziwienia, a łzy, które były jeszcze przed chwilą w twoich oczach wypłynęły.
-____? Wszystko w porządku?-Dziewczyna przyjrzała ci się.
-A-Ale jak? Co? T-To nie możliwe, że tutaj jesteś? Czy ja śnię?-Zadawałaś pełno pytań, a przyjaciółka śmiała się z ciebie. Po chwili podeszła do ciebie i mocno cię przytuliła. Wtuliłaś się w nią. Stałyście tak dłuższą chwilę, po czym puściłaś ją.
-Może pójdziemy coś zjeść? Jestem strasznie głodna. Po szkole od razu poszłam do Ze..-Nie zdążyłaś dokończyć, ponieważ
przerwała ci.
-OOO~! Musisz mnie koniecznie poznać ze swoim chłopakiem!-Obie zaczęłyście się śmiać.
-Dobra, dobra. Chodź idziemy jeść, bo zaraz ci tu umrę.-Poszłyście parkiem do restauracji. Nie byłaś taka biedna, więc zamówiłaś sushi. Kiedy zamówienie przyszło zaczęłaś jeść i się trochę upaprałaś. Zobaczyłaś, że przyjaciółka się lekko śmiała i spoglądała na ciebie.
-Co? Z czego się tak śmiejesz?
-Upaprałaś się. Zawsze jak byłaś głodna upaprałaś się w jedzeniu.-Przyjaciółka podała ci serwetkę, a ty wytarłaś twarz. Brakowało ci jej. Nigdy nie sądziłaś, że jeszcze się spotkacie.
-Mmm pyszne!
-Tak wiem. To co może powiesz mi jak się tu znalazłaś?-Po tych słowach uśmiech z jej twarzy z nikł. Przestała również jeść i spojrzała na ciebie ze łzami.
-J-Ja.. Uciekłam z domu.
-CO?! JAK TO?-Odruchowo wstałaś i krzyknęłaś na całą restauracje. Wszyscy spojrzeli się na ciebie, a ty przeprosiłaś i usiadłaś z powrotem.
-Moi rodzice codziennie się kłócą. W szkole od, kiedy cię nie ma zaczęli mnie denerwować. Nie mam nikogo, z kim mogłabym porozmawiać o problemach.-Po jej twarzy spłynęło kilka łez. Podeszłaś do niej i ją mocno przytuliłaś.
-Jessi.. Ale dlaczego uciekłaś aż tak daleko? Dlaczego tutaj? Masz pojęcie co zrobiłaś i wiesz jak daleko jesteś od swojego kraju?
-Ja sama nie wiem dlaczego, to zrobiłam. Chciałam się uwolnić od tego wszystkiego. Zabrałam wszystkie pieniądze i uciekłam.
-I co my teraz... Ahh. Chodź będziesz mieszkać na razie u mnie. Spróbujemy, to wszystko naprawić nie martw się.-Lekko uśmiechnęłaś się do dziewczyny wzięłaś rzeczy i poszłyście. Przez całą drogę próbowałaś pocieszać dziewczynę, ale bez skutku. Kiedy dotarłyście na miejsce już otwierałaś drzwi do domu nagle poczułaś jak ktoś cię łapie za rękaw.
-A-Ale co powiedzą twoi rodzice? Przecież oni nie wiedzą co się wydarzyło.
-Wiem.. Musimy, im o wszystkim powiedzieć. Musisz przetrwać teraz te wszystkie ciężkie chwile.-Po tych słowach Jessi puściła cię i weszłyście do środka. Poszłaś do kuchni i zobaczyłaś jak rodzice grają w karty i się śmieją.
-Tato, a ty nie miałeś być dziś w pracy?
-Dziś mam wolne.
-Muszę wam coś powiedzieć. Jest, to bardzo, ale to bardzo ważna i ciężka sprawa. Proszę was o pomoc.
-Co się stało?-Zapytała mama. Od razu rodzice potraktowali, to strasznie poważnie i wstali ze swoich miejsc.
-Tak, więc.. Jest tu Jessi. Ona.. Ona uciekła z domu.
-Gdzie teraz jest?
-W korytarzu.-Mama pobiegła do korytarza ujrzała tam zapłakaną dziewczynę. Siedziała oparta o ścianę i płakała.
-Jezu Jessica!-Krzyknęła z przejęciem mama podeszła do niej i bardzo mocno ją przytuliła. Od początku moja mama lubiła Jessi. Obie miały dużo wspólnego.
-Nie płacz wszystko będzie dobrze. Chodź do salonu opowiesz nam całą tą historię dobrze?-Przez około godzinę dziewczyna opowiadała nam całą swoją historię. Byłam lekko wstrząśnięta, ponieważ nie powiedziała mi ona wszystkiego. Kiedy było już po wszystkim poszłaś do góry i pokazałaś, gdzie będziecie spać.
-Tak, więc ja będę spać na podłodze, a ty na łóżku dobrze?
-Ty chyba żartujesz? Nie dość, że przysporzyłam ci tyle problemów, to ty chcesz żebym wygodnie spała? Nieee.-Zawsze taka była. Marudziła, kiedy kazałam jej spać na moim łóżku.
-Śpisz na łóżku koniec kropka!-Zaczęłyście się śmiać. Po chwili poszłaś się myć, gdy już wróciłaś zobaczyłaś przyszykowane spanie na podłodze i również zobaczyłaś jak dziewczyna śpi. Przykryłaś ją kołdrą i położyłaś się spać.
Obudziłaś się. Zobaczyłaś, że Jessi nie ma w łóżku. Wyciągnęłaś się i zeszłaś na dół. Przy stole zobaczyłaś jak mama i twoja przyjaciółka siedzą przy stole na ten widok uśmiechnęłaś się lekko.
-O widzę, że już wstałaś.-Mama jak zawsze przywitała cię z promiennym uśmiechem na twarzy.
-Taak. Dziś muszę skoczyć do Zelo zobaczyć jak się czuje.
-Oh, ale się o niego martwisz. Siadaj i zjedz śniadanie.-Zjadłaś szybko śniadanie i wzięłaś kubek kawy do pokoju. Poszłaś z dziewczyną do góry.
-Jaki on jest?
-Jest naprawdę kochany. Wysoki, przystojny, a zarazem bardzo uroczy. Jest również utalentowany. Tańczy, rapuje. Spędzamy ze sobą dużo czasu. Jeszcze nie spotkałam takiej osoby jak on. Kocham go.
-Gdy, to wszystko mówisz, to naprawdę wyglądasz na szczęśliwą.-Uśmiechnęłaś się pod nosem.
-To co ubieramy się?-Powiedziałaś do przyjaciółki.
-M-My?
-No tak przecież chciałaś żebym ci go przedstawiła. Dziś idziesz ze mną go odwiedzić.
-No dobrze!-Przyjaciółka skakała z radości, że w końcu pozna osobę którą naprawdę kocham. Poszłaś się ubrać do łazienki. Jak byłyście już ubrane szybko zeszłyście na dół ubrałyście buty i wyszłyście.
-Uważajcie na siebie!-Krzyknęła mama, a ty jedynie pomachałaś jej i ruszyłyście w stronę domu Zelo. Miałaś blisko, więc chwila i byłyście już na miejscu. Niepewnie zapukałaś do drzwi. Otworzył wam kolega Zelo Jongup. Był on starszy o rok ode mnie i chłopaka. Znają się od małego.
-Annyeong ____.-Chłopak lekko się uśmiechnął.
-O Annyeong Jongup przyszłam odwiedzić Zelo. To jest Jessica.
-Miło mi cię poznać.-Chłopak podał dziewczynie rękę ona nie rozumiała, więc powiedziałam co powiedział. Podała mu rękę, po czym się uśmiechnęła. Weszłyście do domu i w salonie ujrzałaś swojego chłopaka. Siedział na kanapie z rozłożonymi nogami. Pobiegłaś do niego i rzuciłaś się.
-Zeloo~Ten tylko się uśmiechnął. Gdy chciał cię pocałować zakryłaś jego twarz.
-Nie możesz jesteś chory i jeszcze mnie zarazisz i, kto będzie się tobą opiekować?-Odwrócił wzrok i zdjął twoją rękę. Przytulił cię mocno tak, że nie chciał cię puścić.
-Dziękuję, że przy mnie jesteś.-Wtuliłaś się w niego, ale nagle się zerwałaś i przypomniało ci się, że nie jesteście tu sami. Spojrzałaś na przyjaciółkę ta tylko szczerzyła się, jak dziecko tak samo Jongup.
-Ach zapomniałabym.. Zelo, to jest moja najlepsza przyjaciółka Jessica.-Wstał i podszedł do niej. Dziewczyna szepnęła do ciebie.
-Rzeczywiście jest wysoki.
-Nice, to meet you.-Wiedział, że nie potrafi mówić po Koreańsku, ponieważ mówiłaś mu. Dużo mu opowiadałaś o przyjaciółce. Jest dla ciebie jak cenny skarb i nie chciałabyś jej stracić.
-Nice, to meet you too.-W klasie była najlepsza z angielskiego, więc łatwo się jej rozmawiało.
-W czwórkę siedzieliście w salonie. Śmieliście się, rozmawialiście na różne tematy. Zauważyłaś, że Jessi i Jongup zbliżyli się trochę do siebie mieli dużo wspólnego.
-Zelo możemy porozmawiać na osobności w kuchni?
-Dobrze.-Poszłaś razem z chłopakiem do kuchni. Usiadłaś na stole i zaczęłaś się śmiać.
-Mwo? Coś się stało?
-Cii zostańmy tu przez chwilę. Przez ten cały czas ich obserwowałam i mają ze sobą dużo wspólnego.-Ten nic nie powiedział tylko podszedł do ciebie i się przytulił.
-Ale ty się dzisiaj przytulasz.
-Jakbym mógł, to bym cię nie puścił.-Puściłaś chłopaka i lekko się wychyliłaś, żeby zaglądnąć co się dzieje u dziewczyny. Nie rozmawiali. Siedzieli daleko od siebie i nie rozmawiali.
-I co?
-Nic nawet nie rozmawiają. Ja tu dla niej takie rzeczy robię, a ona co?
-To wracajmy do salonu.-Gdy już wróciliście przyjaciel twojego chłopaka oznajmił, że musi już wracać do domu. Spojrzałaś na zegarek było już późno, więc też się zbierałyście. Gdy już Jessi poszła ubierać buty, a ty szłaś za nią Zelo złapał cię za rękę pociągnął do siebie i lekko musnął w usta.
-Ej! A co, jeżeli będę chora?
-To ja będę się tobą opiekować. No uciekaj do domu i odpocznij trochę.-Kiwnęłaś głową i ubrałaś buty i wyszłyście z domu razem z dziewczyną.
-Jezuu.. Jak wy do siebie pasujecie!
-A ty pasujesz do Jongupa.
-CO?
-No tak widać było, jak się na niego patrzysz.
-Co ty za głupoty gadasz? Może i chciał mój nume..
-Co? Co? Nie wierze masz jego numer telefonu!
-Ale, to nie znaczy, że mu się podobam. Może chce, po prostu się zaprzyjaźnić albo coś.
-Proszę cię.. Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
-Skąd ten pomysł?
-A, kto ostatnio mi pisał na facebook'u, że chciałby się zakochać od pierwszego wejrzenia?
-Skończmy już ten temat!-Obie się zaczęłyście śmiać.
Byłyście już w domu zmęczone i głodne poszłyście do kuchni. Zobaczyłaś karteczkę i pieniądze na stole.
„Dziewczyny ja z tatą wyszliśmy na miasto.
Tutaj macie pieniądze na jedzenie. Zamówcie
sobie pizze albo coś do jedzenia. Będziemy
późno w domu. Milej nocy!”
-To co zamawiamy pizze?
-A co się stało?
-Rodzice poszli sobie na miasto pewno randka, czy coś.
-Ahaaa. Dobra masz numer do pizzerii?
-Tak mam. Pamiętam na pamięć. Czekaj tylko pójdę po mój telefon.-Poszłam po telefon był w bluzie.
-OOO~! Musisz mnie koniecznie poznać ze swoim chłopakiem!-Obie zaczęłyście się śmiać.
-Dobra, dobra. Chodź idziemy jeść, bo zaraz ci tu umrę.-Poszłyście parkiem do restauracji. Nie byłaś taka biedna, więc zamówiłaś sushi. Kiedy zamówienie przyszło zaczęłaś jeść i się trochę upaprałaś. Zobaczyłaś, że przyjaciółka się lekko śmiała i spoglądała na ciebie.
-Co? Z czego się tak śmiejesz?
-Upaprałaś się. Zawsze jak byłaś głodna upaprałaś się w jedzeniu.-Przyjaciółka podała ci serwetkę, a ty wytarłaś twarz. Brakowało ci jej. Nigdy nie sądziłaś, że jeszcze się spotkacie.
-Mmm pyszne!
-Tak wiem. To co może powiesz mi jak się tu znalazłaś?-Po tych słowach uśmiech z jej twarzy z nikł. Przestała również jeść i spojrzała na ciebie ze łzami.
-J-Ja.. Uciekłam z domu.
-CO?! JAK TO?-Odruchowo wstałaś i krzyknęłaś na całą restauracje. Wszyscy spojrzeli się na ciebie, a ty przeprosiłaś i usiadłaś z powrotem.
-Moi rodzice codziennie się kłócą. W szkole od, kiedy cię nie ma zaczęli mnie denerwować. Nie mam nikogo, z kim mogłabym porozmawiać o problemach.-Po jej twarzy spłynęło kilka łez. Podeszłaś do niej i ją mocno przytuliłaś.
-Jessi.. Ale dlaczego uciekłaś aż tak daleko? Dlaczego tutaj? Masz pojęcie co zrobiłaś i wiesz jak daleko jesteś od swojego kraju?
-Ja sama nie wiem dlaczego, to zrobiłam. Chciałam się uwolnić od tego wszystkiego. Zabrałam wszystkie pieniądze i uciekłam.
-I co my teraz... Ahh. Chodź będziesz mieszkać na razie u mnie. Spróbujemy, to wszystko naprawić nie martw się.-Lekko uśmiechnęłaś się do dziewczyny wzięłaś rzeczy i poszłyście. Przez całą drogę próbowałaś pocieszać dziewczynę, ale bez skutku. Kiedy dotarłyście na miejsce już otwierałaś drzwi do domu nagle poczułaś jak ktoś cię łapie za rękaw.
-A-Ale co powiedzą twoi rodzice? Przecież oni nie wiedzą co się wydarzyło.
-Wiem.. Musimy, im o wszystkim powiedzieć. Musisz przetrwać teraz te wszystkie ciężkie chwile.-Po tych słowach Jessi puściła cię i weszłyście do środka. Poszłaś do kuchni i zobaczyłaś jak rodzice grają w karty i się śmieją.
-Tato, a ty nie miałeś być dziś w pracy?
-Dziś mam wolne.
-Muszę wam coś powiedzieć. Jest, to bardzo, ale to bardzo ważna i ciężka sprawa. Proszę was o pomoc.
-Co się stało?-Zapytała mama. Od razu rodzice potraktowali, to strasznie poważnie i wstali ze swoich miejsc.
-Tak, więc.. Jest tu Jessi. Ona.. Ona uciekła z domu.
-Gdzie teraz jest?
-W korytarzu.-Mama pobiegła do korytarza ujrzała tam zapłakaną dziewczynę. Siedziała oparta o ścianę i płakała.
-Jezu Jessica!-Krzyknęła z przejęciem mama podeszła do niej i bardzo mocno ją przytuliła. Od początku moja mama lubiła Jessi. Obie miały dużo wspólnego.
-Nie płacz wszystko będzie dobrze. Chodź do salonu opowiesz nam całą tą historię dobrze?-Przez około godzinę dziewczyna opowiadała nam całą swoją historię. Byłam lekko wstrząśnięta, ponieważ nie powiedziała mi ona wszystkiego. Kiedy było już po wszystkim poszłaś do góry i pokazałaś, gdzie będziecie spać.
-Tak, więc ja będę spać na podłodze, a ty na łóżku dobrze?
-Ty chyba żartujesz? Nie dość, że przysporzyłam ci tyle problemów, to ty chcesz żebym wygodnie spała? Nieee.-Zawsze taka była. Marudziła, kiedy kazałam jej spać na moim łóżku.
-Śpisz na łóżku koniec kropka!-Zaczęłyście się śmiać. Po chwili poszłaś się myć, gdy już wróciłaś zobaczyłaś przyszykowane spanie na podłodze i również zobaczyłaś jak dziewczyna śpi. Przykryłaś ją kołdrą i położyłaś się spać.
Obudziłaś się. Zobaczyłaś, że Jessi nie ma w łóżku. Wyciągnęłaś się i zeszłaś na dół. Przy stole zobaczyłaś jak mama i twoja przyjaciółka siedzą przy stole na ten widok uśmiechnęłaś się lekko.
-O widzę, że już wstałaś.-Mama jak zawsze przywitała cię z promiennym uśmiechem na twarzy.
-Taak. Dziś muszę skoczyć do Zelo zobaczyć jak się czuje.
-Oh, ale się o niego martwisz. Siadaj i zjedz śniadanie.-Zjadłaś szybko śniadanie i wzięłaś kubek kawy do pokoju. Poszłaś z dziewczyną do góry.
-Jaki on jest?
-Jest naprawdę kochany. Wysoki, przystojny, a zarazem bardzo uroczy. Jest również utalentowany. Tańczy, rapuje. Spędzamy ze sobą dużo czasu. Jeszcze nie spotkałam takiej osoby jak on. Kocham go.
-Gdy, to wszystko mówisz, to naprawdę wyglądasz na szczęśliwą.-Uśmiechnęłaś się pod nosem.
-To co ubieramy się?-Powiedziałaś do przyjaciółki.
-M-My?
-No tak przecież chciałaś żebym ci go przedstawiła. Dziś idziesz ze mną go odwiedzić.
-No dobrze!-Przyjaciółka skakała z radości, że w końcu pozna osobę którą naprawdę kocham. Poszłaś się ubrać do łazienki. Jak byłyście już ubrane szybko zeszłyście na dół ubrałyście buty i wyszłyście.
-Uważajcie na siebie!-Krzyknęła mama, a ty jedynie pomachałaś jej i ruszyłyście w stronę domu Zelo. Miałaś blisko, więc chwila i byłyście już na miejscu. Niepewnie zapukałaś do drzwi. Otworzył wam kolega Zelo Jongup. Był on starszy o rok ode mnie i chłopaka. Znają się od małego.
-Annyeong ____.-Chłopak lekko się uśmiechnął.
-O Annyeong Jongup przyszłam odwiedzić Zelo. To jest Jessica.
-Miło mi cię poznać.-Chłopak podał dziewczynie rękę ona nie rozumiała, więc powiedziałam co powiedział. Podała mu rękę, po czym się uśmiechnęła. Weszłyście do domu i w salonie ujrzałaś swojego chłopaka. Siedział na kanapie z rozłożonymi nogami. Pobiegłaś do niego i rzuciłaś się.
-Zeloo~Ten tylko się uśmiechnął. Gdy chciał cię pocałować zakryłaś jego twarz.
-Nie możesz jesteś chory i jeszcze mnie zarazisz i, kto będzie się tobą opiekować?-Odwrócił wzrok i zdjął twoją rękę. Przytulił cię mocno tak, że nie chciał cię puścić.
-Dziękuję, że przy mnie jesteś.-Wtuliłaś się w niego, ale nagle się zerwałaś i przypomniało ci się, że nie jesteście tu sami. Spojrzałaś na przyjaciółkę ta tylko szczerzyła się, jak dziecko tak samo Jongup.
-Ach zapomniałabym.. Zelo, to jest moja najlepsza przyjaciółka Jessica.-Wstał i podszedł do niej. Dziewczyna szepnęła do ciebie.
-Rzeczywiście jest wysoki.
-Nice, to meet you.-Wiedział, że nie potrafi mówić po Koreańsku, ponieważ mówiłaś mu. Dużo mu opowiadałaś o przyjaciółce. Jest dla ciebie jak cenny skarb i nie chciałabyś jej stracić.
-Nice, to meet you too.-W klasie była najlepsza z angielskiego, więc łatwo się jej rozmawiało.
-W czwórkę siedzieliście w salonie. Śmieliście się, rozmawialiście na różne tematy. Zauważyłaś, że Jessi i Jongup zbliżyli się trochę do siebie mieli dużo wspólnego.
-Zelo możemy porozmawiać na osobności w kuchni?
-Dobrze.-Poszłaś razem z chłopakiem do kuchni. Usiadłaś na stole i zaczęłaś się śmiać.
-Mwo? Coś się stało?
-Cii zostańmy tu przez chwilę. Przez ten cały czas ich obserwowałam i mają ze sobą dużo wspólnego.-Ten nic nie powiedział tylko podszedł do ciebie i się przytulił.
-Ale ty się dzisiaj przytulasz.
-Jakbym mógł, to bym cię nie puścił.-Puściłaś chłopaka i lekko się wychyliłaś, żeby zaglądnąć co się dzieje u dziewczyny. Nie rozmawiali. Siedzieli daleko od siebie i nie rozmawiali.
-I co?
-Nic nawet nie rozmawiają. Ja tu dla niej takie rzeczy robię, a ona co?
-To wracajmy do salonu.-Gdy już wróciliście przyjaciel twojego chłopaka oznajmił, że musi już wracać do domu. Spojrzałaś na zegarek było już późno, więc też się zbierałyście. Gdy już Jessi poszła ubierać buty, a ty szłaś za nią Zelo złapał cię za rękę pociągnął do siebie i lekko musnął w usta.
-Ej! A co, jeżeli będę chora?
-To ja będę się tobą opiekować. No uciekaj do domu i odpocznij trochę.-Kiwnęłaś głową i ubrałaś buty i wyszłyście z domu razem z dziewczyną.
-Jezuu.. Jak wy do siebie pasujecie!
-A ty pasujesz do Jongupa.
-CO?
-No tak widać było, jak się na niego patrzysz.
-Co ty za głupoty gadasz? Może i chciał mój nume..
-Co? Co? Nie wierze masz jego numer telefonu!
-Ale, to nie znaczy, że mu się podobam. Może chce, po prostu się zaprzyjaźnić albo coś.
-Proszę cię.. Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
-Skąd ten pomysł?
-A, kto ostatnio mi pisał na facebook'u, że chciałby się zakochać od pierwszego wejrzenia?
-Skończmy już ten temat!-Obie się zaczęłyście śmiać.
Byłyście już w domu zmęczone i głodne poszłyście do kuchni. Zobaczyłaś karteczkę i pieniądze na stole.
„Dziewczyny ja z tatą wyszliśmy na miasto.
Tutaj macie pieniądze na jedzenie. Zamówcie
sobie pizze albo coś do jedzenia. Będziemy
późno w domu. Milej nocy!”
-To co zamawiamy pizze?
-A co się stało?
-Rodzice poszli sobie na miasto pewno randka, czy coś.
-Ahaaa. Dobra masz numer do pizzerii?
-Tak mam. Pamiętam na pamięć. Czekaj tylko pójdę po mój telefon.-Poszłam po telefon był w bluzie.
Zobaczyłam, że jest
rozładowany.
-Jessi pożyczysz mi swój? Mój się całkiem rozładował, więc nie mam jak zadzwonić.
-Oczywiście masz.-Wzięłam telefon już wpisywałam numer, gdy nagle ktoś zadzwonił.
-Ktoś do ciebie dzwoni. Masz odbierz.-Podałam jej komórkę. Dziewczyna odebrała. Ktoś się wydarł byłyśmy przerażone.
-GDZIE TY KURWA JESTEŚ?!
-Jessi pożyczysz mi swój? Mój się całkiem rozładował, więc nie mam jak zadzwonić.
-Oczywiście masz.-Wzięłam telefon już wpisywałam numer, gdy nagle ktoś zadzwonił.
-Ktoś do ciebie dzwoni. Masz odbierz.-Podałam jej komórkę. Dziewczyna odebrała. Ktoś się wydarł byłyśmy przerażone.
-GDZIE TY KURWA JESTEŚ?!
/~Werkuu
Zostaw
po sobie ślad w komentarzu <3

Świetny rozdział :) mam nadzieje ze Jessica i JongUp zejdą sie jak najszybciej, fajny watek z tym ze uciekla z domu, czekam na nastepny rozdzial ^^
OdpowiedzUsuńooo ;3 świetne ! czekam na next
OdpowiedzUsuńOsz tyy, appa jest dumny ♥ ale czemu przerwałaś w takim momencie? ;-; umieram z ciekawości i czekam na ciąg dalszy ♥
OdpowiedzUsuńJeju chce już dalej ♥♥
OdpowiedzUsuńMam nadzieje że u Jessi wszystko się ułoży...założe że odebrał jej ojciec...dlaczego przerwałaś akurat w takim momencie??
Jeju świetne ^^
OdpowiedzUsuń